Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot


O pralce, skrzynce pocztowej i rowerze

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2010-02-28 11:03:04

Zadziwiające, jak niektóre prozaiczne przedmioty nabierają ważności i potrafią przyczynić się do zmian społecznych, w szczególności do zmiany pozycji kobiet w społeczeństwie.

Kobiety od czasów starożytnych były własnością mężczyzny i nie miały prawa stanowić o sobie. Ani o tym, co robiły, ani z kim się spotykały.

Przyjrzyjmy się, jak pojawienie się prostych przedmiotów zmieniło diametralnie sytuację kobiet w społeczeństwie. Jaki wpływ miały pralka, skrzynka pocztowa i rower?

Historia pralki nie jest bardzo długa, bo jej prototyp był zaprojektowany w 1851 roku. Najpierw „napędzana” była ręcznie. Masowa produkcja prostych pralek rozpoczęła się w 1951 roku, a pralki obsługiwane elektronicznie weszły na rynek dopiero w 1978 roku.

Przed tym wynalazkiem kobieta spędzała całe dwa dni w tygodniu, piorąc ubrania 4-osobowej rodziny. A więc, pralka spowodowała, że kobiety zyskały co najmniej dwa dni w tygodniu, które mogły wykorzystać inaczej. 

Ciekawe, jak by to było, gdyby ktoś nam dziś podarował dwa dodatkowe dni wolne w każdym tygodniu?

Przed reformami pocztowymi w Anglii w 1852 roku kobiety, chcąc wysłać komuś wiadomość, musiały prosić o pomoc mężczyznę (zwykle ojca lub brata), który opłacał kuriera, ażeby ten własnoręcznie dostarczył list odbiorcy. W momencie, gdy pojawiła się skrzynka pocztowa, kobiety mogły się komunikować na odległość z kim chciały i kiedy chciały, bez niczyjej wiedzy. A więc rewelacja, o której już nikt nie pamięta.

A rower to pojazd, który również pojawił się w połowie XIX wieku i pozwolił kobietom oddalać się samodzielnie od mężczyzn w dowolnym kierunku, albo zbliżać się do innych bez nadzoru.

Pokłońmy się pralce, skrzynce pocztowej i rowerowi następnym razem, kiedy będziemy z nich korzystać.




Czy ubierasz się, żeby się zakryć czy odkryć?

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2010-01-28 11:42:42

Co mówią twoje ubrania?


Naturalnym stanem jest być nagim – czyli, jeśli zakładamy coś na siebie, to ubranie spełnia funkcję ukrycia, jak naprawdę wyglądamy i… kim jesteśmy.


Kultura nakazuje nam się ubrać – ale kiedy mamy na sobie ubranie, to się odkrywamy i mówimy, kim jesteśmy. Nasz styl, ubrania, które nosimy przekazują informacje, z jakiej jesteśmy klasy społecznej, z kim przebywamy, może nawet, jakie filmy oglądamy i do jakich klubów chodzimy.


Z tego wynika, że jedna rola ubrania zaprzecza drugiej.


Zastanów się: gdy wyszedłeś/aś dziś rano z domu to się ukryłaś/eś, czy odkryłaś/eś?


Rano ubierając się do pracy czy szkoły masz bardzo trudne zadanie. Z jednej strony ukrywasz swoja seksualność, ale zarazem również chcesz być pociągający/a, więc ujawniasz swoją seksualność. Nie możesz iść nago, więc się przykrywasz and odkrywasz jednocześnie.


Jak to robisz?


Jeśli idziesz na randkę chcesz, żeby ubranie pokazało, jaki/jaka jesteś atrakcyjna/y?


Codziennie musisz negocjować pomiędzy tym, jak bardzo twoje ubranie ma być dziś ekspresyjne i wyrażać, kim jesteś, lub represyjne i ukrywać, kim jesteś.


Nie pozostaje nic innego, jak tylko bawić się czytaniem tych wiadomości!




Postanowienia noworoczne - New Years Resolutions

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2010-01-12 12:10:26

Archiwum tegorocznych sukcesów – nawet jeśli okazało się dziwnie małe – musimy już uznać za zamknięte. Teraz najwyższa pora na zaplanowanie nowych postanowień: New Years Resolutions. Nie łączmy ich z rozmiarem talii i nie postanawiajmy  się odchudzać. Nie uzależniajmy ich od grubości portfela ani od planowanego czasu przebiegu maratonu. Te postanowienia to długotrwale plany życiowe, o których już wystarczająco myśleliśmy... Może by tak coś prostszego, łatwiej wykonalnego i w rezultacie efektywnego?


Moje jest następujące: zamiast słowa „ALE...” będę częściej używać „I...” Drobna zmiana, a jak wielkie może mieć znaczenie!


Postaram się nie mówić: Przyjdę do ciebie na noc, ALE po drodze musze zrobić zakupy. Powiem: Przyjdę do ciebie na noc I po drodze zrobię zakupy. Postaram się nie tłumaczyć: Wpadłabym do ciebie, ALE musze posprzątać, nakarmi kanarka, umyć się i spuści wodę... Po prostu powiem, że wpadnę lub nie.


Po co obwarowywać wszystko warunkami? Warunki zostawmy w domu. Tak będzie zdrowiej, czyściej i - sympatyczniej! Powiem więc: „Twoja sałatka jest pyszna...”. I nie dodam: „...ALE moja mama robi lepszą”. Przecież zjeść z przyjemnością mogę obydwie.


Zatem życzę Wam udanych NEW YEARS RESOLUTIONS. Bez żadnego ALE!




O zdrowym i chorym rozsądku

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-09-10 12:16:37


Zdrowy rozsadek to zbiór zasad moralnych i przyjętych jako oczywiste NORMALNE i NATURALNE. Zasad zdrowego rozsądku nie podważamy ani nie kwestionujemy, bo mogłoby się to wydać dziwne, a może nawet agresywne.

Na przykład spróbuj się zapytać nowożeńców, z jakiego właściwie powodu się pobrali albo zapytaj się turysty, jakimi założeniami teoretycznymi się kieruje, kiedy podróżuje?

Zdrowy rozsadek kieruje też naszym wyborem ubrania – dlatego wyglądamy NORMALNIE i nie nosimy kaloszy na głowie w słoneczny dzień.

Dlatego właśnie rzadko kwestionujemy zdrowy rozsadek.

Jaka jednak jest logika zdrowego rozsądku. Czy nie powinniśmy być podejrzliwi? Zdrowy rozsadek bazuje na zaakceptowanej społecznie intuicji.

Czy zaakceptował(a)byś inne rzeczy oparte na intuicji? Czy chciał(a)byś, żeby architekt zaprojektował dom oparty na intuicji albo lekarz, który na rozsadzający ból głowy wywiercił ci dziurę w głowie, żeby zbić ciśnienie?

Może jednak powinniśmy sprawdzić logikę niektórych praw naszego zdrowego rozsądku. Zastanówmy się, co zrobić jeśli rozsadek naszego społeczeństwa nie jest zdrowy, ale chory i kto go ma uzdrowić? Czyja będzie odpowiedzialność za podanie rozsądkowi lekarstwa uzdrawiającego?

A może byłoby lepiej żyć według zasad chorego rozsądku - może byłoby bardziej ciekawie, różnorodnie i interesująco?

A więc jakie zasady `chorego rozsądku` (według dzisiejszej oceny) mogłyby wzbogacić nasze życie i zacząć podważać pogląd na to, co jest NORMALNE i akceptowane przez dzisiejszy zdrowy rozsadek.

Proponuję kilka nowych zasad: monogamia jest karalnym przestępstwem, mężczyźni są naturalnymi opiekunami małych dzieci, kłamstwo jest niezbędne i konieczne w miłosnych związkach.

Formułowanie etycznych zasad wymaga logiki, wiedzy, przemyśleń i eksperymentów – tak, jak budowanie domu czy leczenie ludzi.

W tym tygodniu pomyślmy, jak dużo rzeczy robimy kierowani zdrowym rozsądkiem i zapytajmy się siebie, co naprawdę jest NORMALNE I NATURALNE.

Bądźcie podejrzliwi!





Cichy tydzień...

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-08-09 17:19:47

Czy jesteś cicha/y czy głośna/y?

Dziś zastanówmy się nad sprawą odgłosów, które nam przeszkadzają i nad tym, kto je wydaje. Czy my sami jesteśmy tymi, którzy zakłócają ciszę? Jaki jest nasz stosunek do zakłócających naszą ciszę?

Zastanów się nad sobą:

Czy spóźniasz się do kina, teatru czy opery i przechodzisz między siedzącymi ludźmi? Czy musisz chrząkać na recitalu fortepianowym? Czy jesz cukierki w teatrze? Czy naciskasz spłuczkę w łazience o 2-giej w nocy? Czy zaczynasz zdania wtrącone od „A ja to …” gdy ktoś inny opowiada Ci swoją historię? Czy musisz mieszkać na ostatnim piętrze, bo nie znosisz odgłosów sąsiadów?

Rzymski filozof Seneka uważał, że głośne zachowanie jest nie tylko wyrazem braku dobrych manier, ale też grubiaństwa i głupoty. A czym człowiek mądrzejszy, tym mniej jest w stanie znieść hałasu.

Proponuję więc powstrzymać się od niepotrzebnego gadania w tym tygodniu, hałasowania i dostarczania innymi wiadomości, o które nas nie prosili. Nie tolerujmy też hałasowania innych, bo nasza wrażliwość na odgłosy jest miarą naszej inteligencji.

Buddyści mają tradycję „silent retreat” czyli „zgrupowań ciszy”, w których przebywają z innymi przez długi czas nic nie mówiąc i dając sobie nawzajem szansę na skupienie, koncentrację i wsłuchanie się w siebie.

Jak powiedział Schopenhauer, będziemy mogli się pochwalić swoją cywilizacją dopiero wtedy, gdy pozbędziemy się prawa do przerywania świadomości myślącego człowieka.

A więc w tym tygodniu ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii…sza!




O gramatyce angielskiej i locie na Księżyc czyli per aspera ad astra

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-07-20 12:16:06

Przypomnijmy sobie gramatykę języka angielskiego i zróbmy sprawdzian z czasów: przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. Gramatyka angielska ma wyższość nad polską, ponieważ trzy czasy – przeszły, teraźniejszy i przyszły – mają po 4 odmiany.

Więc powtórzmy sobie, jak to było, jest i będzie:

SIMPLE TENSES proste czasy
Present – teraźniejszy prosty
Past – przeszły prosty
Future – przyszły prosty
PERFECT TENSES – doskonałe czasy
Present perfect – teraźniejszy doskonaly
Past perfect - przeszły doskonaly
Future perfect - przyszły doskonaly
PROGRESSIVE TENSES – zmieniające się czasy, postępujące
Present progressive – teraźniejszy postepujacy
Past progressive - przeszły postępujący
Future progressive -  przyszły postępujący
PERFECT PROGRESSIVE  - doskonałe, postępujące czasy
Present perfect progressive – teraźniejszy doskonale postępujący
Past perfect progressive - przeszły doskonale postępujący
Future perfect progressive - przyszły doskonale postępujący


I tak, powtarzając sobie angielską gramatykę spójrz na swoje życie - na czas przeszły, teraźniejszy i przyszły. Co się wydarzyło? Co teraz robisz?  Jak myślisz o przyszłości?

Dziś więc proponuję, żebyśmy się określili w ramach gramatyki języka angielskiego i -  powtarzając lekcje z angielskiego - zadajmy sobie następujące pytania:

Czy  nasza teraźniejszość jest doskonała, czy doskonale postępująca, a może jest po prostu prosta?

Czy uważasz że miałeś/aś czas przeszły perfekcyjny czy może simple – prosty?

Jaka jest przyszłość przyszłości?

Jaka jest przyszłość przeszłości?

Spójrzmy na problem czasów z perspektywy 40. rocznicy lądowania człowieka na księżycu. Ludzie wtedy myśleli o przyszłości, że będzie doskonale postępująca w kierunku odkryć kosmosu. Nikt wcześniej nie wybrał się na Księżyc (poza Małym Księciem), a deszcz spowodował sześciokrotne odwołanie lotu w kosmos zanim Armstrong udał się w historyczną podróż poza orbitę. Jak się okazuje, prozaiczne powody często nie pozwalają na czas przyszły doskonały…

Więc chyba tak naprawdę jest tylko jeden ważny czas – TERAŹNIEJSZY. I zróbmy wszystko, żeby był PERFECT.




O zmysłowej rzeczywistości (sensuality)

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-07-07 14:30:31

Nasze pięć zmysłów to pośrednicy w odbiorze otoczenia. Możemy nawet sumę wszystkich oddziałujących na nas rzeczy nazywać rzeczywistością zmysłową. Zatem to, co pojmujemy przez zmysły, kształtuje i ubarwia nasze wyobrażenie o rzeczywistości.


Jakim małym zmysłowym przyjemnościom oddajesz się na co dzień? Co rejestrujesz ze swojego otoczenia i jak to ubarwia paletę twojego życia? Proponuję przegląd według 5 zmysłów:



Węch – jakie zapachy cię cieszą?


Zgniłych liści jesienią
Świeżego chleba
Wiatru
Róży
Kogoś, kogo kochasz
Samolotu i lotniska
Twojego miasta



Słuch – jakie odgłosy cię cieszą?


Bzyczenie pszczoły
Odgłos miasta
Szum wody w czajniku
Hejnał z Wieży Mariackiej



Gdy czegoś dotykasz – to wolisz, żeby było…


gładkie i zimne
miękkie i puszyste



A jak patrzysz dla przyjemności, to chcesz widzieć…


czyjeś włosy
gładki lakier na szybkim samochodzie
spokojną taflę jeziora
a może truskawki bez śmietany



Jaki smak najchętniej byś chciał/a mieć w ustach?


Truskawek
Mrożonej kawy
Albo ... możemy tak wymyślać bez końca.


W tym tygodniu proponuję zatrzymać się na chwilę jednego dnia i sprawdzić, co dokładnie czujemy w danym momencie. Testujemy wszystkie zmysły jeden po drugim, co rejestrują. Gdy się tego dowiemy, cieszmy się, że tego momentu nie przegapiliśmy!




Pomiędzy racjonalnością a nieracjonalnością

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-06-22 21:07:58

Racjonalność jest bardzo ważna w życiu: pozwala nam nie spóźnić się do pracy, kupić bilet do teatru na sztukę, która chcemy zobaczyć, wytłumaczy nam, na czym polega deszcz i jak powstał piasek na plaży.

Racjonalność zawsze ma odpowiedź na wszystko, jest pełna teorii i rozwiązań jasnych i wyraźnych, niedwuznacznych, wymądrza sie na każdym kroku i wszystko wie najlepiej. Jej głos jest najbardziej doniosły.  Racjonalność proponuje nam świat jasny i rzeczywisty jak na obrazie z okresu realizmu socjalistycznego. Bazuje wyłącznie na naukowych wywodach i prawdach dowiedzionych.

Zadaj sobie jednak pytanie, czy racjonalność jest wystarczająca, żeby określić twoje życie.

Może jest w twoim życiu coś, co nie mieści się w tych ramach. Coś, co wymaga innego podejścia - może widzisz świat tak, jak to wiedział Mark Rothko albo Marc Chagall, a nie jak socrealiści.

Może iluzja i nieracjonalność jest potrzebna, żeby wytłumaczyć sobie jak się czujemy i co przeżywamy. Może czasami nieuzasadniony optymizm i ignorancja są lepsze od udowodnionej prawdy.

Ale uwaga uwaga!!!!
 
Racjonalne podejście do życia powoduje, że nie tracisz zmysłów. I tak, w Hong Kongu, gdzie popularny jest racjonalny Konfucjanizm odnotowuje się rzadsze występowanie chorób psychicznych - w przeciwieństwie do USA, gdzie ludzie żyją iluzjami i często chorują.

A więc proponuję jedyne słuszne rozwiązanie, czyli bycie racjonalnie nieracjonalnym.




O kreowaniu obrazów i kolejach państwowych

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-06-11 12:35:20

Focus (skoncentruj się) na wewnętrznych obrazach, jakie kreujesz.

Dzisiaj musimy rozpatrzeć sprawę następującą: to, na czym będziemy koncentrować nasze myśli, wpływa na to, co widzimy. A to, co widzimy w myślach, wpływa na to, jak się czujemy.

Wiadomo, że mamy ogromne zdolności do kreowania dni, kiedy widzimy tylko jako pozytywne obrazy, które wspaniale upiększają naszą codzienność. Inne dni przysłania nam czerń obrazu, który mamy w głowie i który przyczynia się do naszego niezadowolenia.  

Jaki ma dziś obraz Twój świat?

Czy jest to obraz sielanki i jesteś pozytywnie nastawiona/ny do życia?

Czy może przeczytałaś/eś poranną gazetę i masz w głowie obraz skorumpowanego, pełnego przemocy i niesprawiedliwosci świata?

Ale można tez zamiast czytania gazet, starać się sobie uświadomić, jak skomplikowana jest każda cząstka naszej rzeczywistości i jaki to cud, że większość naszych dni upływa w spokoju i harmonii.

I tak na przykład:
Zastanów się, jak skomplikowany jest system kolei z torami prowadzącymi we wszystkich kierunkach, zwrotnicami, rozkładami jazdy, które muszą przewidzieć, o której pociąg będzie na danej stacji, co do minuty. A pociągi międzynarodowe, dalekobieżne muszą mieć pierwszeństwo, bo są expressowe, a inne muszą jechać wolniej, żeby pasażerowie mogli się wyspać zanim dojadą do celu (tak jedzie pociąg sypialny z Londynu do Edynburga).
Te wszystkie pociągi się mijają, wyprzedzają, czekają jeden na drugi, żeby się wyminąć i jeżdżą jak oszalałe 24 godziny na dobę przez cały rok. Czyż nie jest to cud i powód do tego żeby uwierzyć, że świat jest wspaniały!

A więc, z obrazem kolei państwowych i świadomością wielkości naszej codzienności życzę wszystkim szczęścia i pozytywnego spojrzenia na ten tydzień.




W sprawie prędkości

Słowo na niedzielę - felieton Barbary Grot | 2009-05-23 14:11:18

Dziś proponuję się zastanowić nad sprawą prędkości:  „SPEED”.

Czy jesteś typem szybkim czy powolnym?

Czy wolisz szybki ostry prysznic z rana, czy wolisz wstać, żeby się znów położyć w wannie?

Czy jesteś wyznawcą kultu powolności i uważasz, że wszystko to, co szybkie jest niedobre i szkodzi?

Czy może prawdą jest, że musisz być szybki/spieszyć się, żeby potem być powolnym?

Czy czujesz, że jesteś lepszym gatunkiem człowieka przez to, że nie poddajesz się pośpiechowi?

Czy powolne życie  jest wyższą formą istnienia w dzisiejszych czasach ?

A może uwielbiamy zawrotną prędkość życia tylko wtedy, gdy przynosi oczkiwane efekty w życiu, kiedy osiągamy to, co chcemy.

Czy poszedłbyś/poszłabyś na ćwiczenia SPEED YOGA?

Czy gotujesz szybkie potrawy, czy takie, które wymagają długiego i wolnego przygotowania.

Czy wysyłasz listy pocztą czy mailem?

Czy podróżujesz na rowerze czy samolotem?

Czy wolisz godzinę spinningu czy Tai Chi ?

Czy robienie czegoś powoli jest ułomnością czy sztuką?

Czy robienie czegoś szybko jest ułomnością czy sztuką?

Czy oceniasz ludzi wedlug ich prędkości działania czyli na podstawie ich szybkościomierza/licznika?

Czy przekroczyłeś/aś kiedyś dozwoloną prędkość?

Czy dostałeś/aś ostrzeżenie za przekroczenie prędkości, a może nawet mandat?

Czy masz czas na to, żeby myśleć o upływie czasu?

I tak właśnie dotarłam do końca mojego czasu na ten tydzień.
Czas na mnie.









Podyskutuj na forum

Ostatnie wpisy w kategorii trendsetting