

Możdżer to polski eksportowy brand niczym Wyborowa. Pianista, jazzman i kompozytor. Znany już w wielu zakątkach świata. Ukończył gdańską Akademię Muzyczną. Na szerokie wody wypłynął w 1992 roku płytą Damage. W listopadzie 2006 ukazał się najnowszy krążek Leszka Możdżera, "Between Us And The Ligot" nagrany wraz z Larsem Danielssonem i Zoharem Fresco. Trendsetterzy z Mooschki zastanawiają się nad jednym detalem: dlaczego Leszek ciągle kombinuje z fryzurą. Miał już kompozycję na punka, teraz zapuścił długie włosy...
(wywiad ukazał się na partnerskim portalu G PUNKT) www.gpunkt.pl
Ciekawym zjawiskiem jest ocenianie nowych płyt przez DJ-ów. Ale czy uważa Pan, że droga obrana przez ”Dziennik”, by artyści recenzowali innych artystów jest odpowiednia? Czy nie narusza pewnych kanonów etyki twórcy?
Teoretycznie artyści są ludźmi najbardziej uprawnionymi do wyrażania się na temat sztuki, bo znają od podszewki proces tworzenia. Jeżeli ktoś ma ochotę wypowiadać się publicznie na temat pracy swoich kolegów po fachu, to proszę bardzo, nie widzę w tym nic złego.
Czy nie przeszkadzałoby Panu, gdyby w ”Dzienniku” Pański wieloletni współpracownik Tymon Tymański, zrecenzował Pańską płytę?
Z Tymonem jesteśmy na takim etapie przyjaźni, że nie musimy ze sobą rozmawiać za pomocą gazet. Dzwonimy do siebie i rozmawiamy. Myślę, że gdyby mu się szczerze spodobała jakaś moja płyta, to może by ją nawet i zrecenzował, ale ja wiem, co on myśli o moich płytach (śmiech).
Otrzymał Pan wiele wyróżnień m. in. Paszport "Polityki", Wielką Nagrodę Fundacji Kultury. Traktuje Pan nagrody jako bodziec do dalszej pracy czy zwieńczenie pewnych etapów w Pańskiej karierze?
Nagrody wzmacniają pozycję każdego artysty na muzycznym rynku, bardzo mu pomagają, dają ludziom do zrozumienia, że jego twórczość jest coś warta. Są ważnym elementem całej tej układanki. Czasami, co prawda, nie wiadomo, czy to nagroda dla artysty czy artysta dla nagrody, ale to się na szczęście zdarza rzadko. Wyróżnienia najczęściej są dosyć kłopotliwe, trzeba się pokazać na uroczystości wręczenia w odpowiednim stroju, pozować do zdjęć z obcymi ludźmi, udawać mądrego, wyrażać wdzięczność i zakłopotanie. Wolę robić w domu pranie.
Wejdźmy może na chwilę do parlamentu. W jednym z wywiadów powiedział Pan, że polski Sejm nie gra dobrze i potrzebuje dyrygenta. Polityka ma wpływ na rozwój kultury – politycy dysponują i rozdzielają państwowe pieniądze. Czy nie obawia się Pan, że polska kultura może stracić na zawirowaniach politycznych w naszym kraju?
Politycy rzeczywiście rozmawiają ze sobą bardzo niegrzecznie i niekulturalnie, duża w tym wina dziennikarzy, którzy najzwyczajniej w świecie szczują jednych na drugich, wyrywając pojedyncze zdania z kontekstu i umieszczając je w nagłówkach. Polska kultura jak na razie najwięcej traci na fatalnym stanie polskich dróg. Gdybyśmy mieli jakieś autostrady moglibyśmy szybciej dojeżdżać na koncerty, a co za tym idzie być bardziej wyspani, zrelaksowani, mieć więcej czasu na próby i być w lepszej formie na scenie. Zachęcam polską klasę rządzącą do inwestycji w polskie drogi. Zachęcam również do wyrażania się w sposób elegancki i powściągliwy. Więcej kultury!
Polscy muzycy narzekają na swój marny los. Czy to narzekanie nie wynika może z nieumiejętnego promowania własnej osoby lub nawet jego braku?
Promowanie własnej twórczości jest niestety zajęciem stosunkowo żenującym, wiem coś o tym. Od dobrych paru lat gadam do magnetofoników, mikrofonów, kamer i kamerek, udając mądrego. Niestety innego wyjścia nie ma. Jeżeli chcesz istnieć, musisz się włączyć w ten harmiderek. Nie zapominajmy, że przez ostatnich parę lat ilość stacji radiowych i telewizyjnych oraz ilość tytułów prasowych dramatycznie wzrosła. Żeby zaistnieć trzeba się naprawdę napracować, a jeden wywiad nie wystarczy, żeby ktokolwiek Cię zauważył. Nie dziwię się, że artystom nie chce się odwalać całej tej roboty.
Jakie obserwuje Pan zmiany w traktowaniu polskich artystów poza granicami naszego kraju?
Odkąd pamiętam polscy artyści traktowani byli lepiej za granicą niż w Polsce. Zjeździliśmy z Adamem Pierończykiem dziesiątki festiwali na świecie, wszędzie traktowano nas z szacunkiem, miło i profesjonalnie, tymczasem polskie festiwale międzynarodowe, zwłaszcza Jazz Jamboree, to był zawsze zimny prysznic. Boże, ile musieliśmy znosić upokorzeń. To były czasy, kiedy w Warszawie produkowano nalepki ”Polish Jazz – Yes?, Polish Jazz – No!”. A ludzie na całym świecie mają o polskim jazzie jak najlepsze zdanie. Ja sam jestem dumny, słuchając ostatnich nagrań Namysłowskiego, Wojtasika, Stańki czy Muniaka.
Jacy polscy wykonawcy mają szansę przebić się na rynkach Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii? Czy będziemy znani tylko ze świetnych kompozytorów muzyki klasycznej, jazzmanów i w niszowych kręgach z wykonawców muzyki elektronicznej?
To chyba pytanie do wróżki, a nie do mnie. Nie mam pojęcia, kto się przebije, ale absolutnie nie mamy się czego wstydzić, w każdej z wymienionych przez Pana dziedzin znajdą się u nas wybitni przedstawiciele zasługujący na światową karierę.
Rozmawiał Wojciech Furmaniak, G-PUNKT
![]() | Rafalala to moja faworyta, jest naprawde oryginalnaaaa | 2010-02-28 11:26:27 |
| Dodane przez: grzechg@poczta.fm | ||
![]() | jeszcze nie czytalem nigdy takiego wywiadu z prof. Łętowską. Inteligentna kobieta | 2009-07-09 15:52:32 |
| Dodane przez: dagrmr@interia.pl | ||
![]() | kto to w ogole jest rafalala. chyba dosc kontrowersyjna postac tak jak joanna senyszyn. ale ok przynajmniej ma cos do powiedzenia | 2009-06-26 10:35:29 |
| Dodane przez: cc1433@gazeta.pl | ||
![]() | Muszę przyznać, że dzięki Wam poznałam bliżej Rafalalę i mnie fascynuje | 2009-05-29 14:09:54 |
| Dodane przez: 145.237.116.84 | ||
![]() | świetny ten wywiad z profesor Ewą łętowską!! | 2009-04-29 09:56:28 |
| Dodane przez: wujo_a@interia.pl | ||
![]() | Dobrze powiedziane że w polskim rynku muzycznym bark łączenia,mieszania różnych gatunków muzyki. Z taki kombinacji może powstać niezły kawałek :) | 2009-01-13 22:13:43 |
| Dodane przez: 83.27.151.90 | ||
![]() | pytań znalezionych w necie????????????? ja nigdzie nie widzialam takich pytan a jestem fanka Renaty i regularni czytam info o niej! sam jestes tendencyjny | 2009-01-12 19:04:06 |
| Dodane przez: 95.41.162.213 | ||
![]() | tendencyjne pytania...nic nowego. czy Renatę można pytać tylko o Virginie Woolf i motyw własnego pokoju? rozczarowanie. do wywiadu należy się czasem przygotować i nie powielać pytań znalezionych w necie. pozdrawiam fanów Ren. | 2009-01-12 18:54:42 |
| Dodane przez: 213.158.199.71 | ||
![]() | taaaa... to prawda, ale nie upierałabym się. Jeśli osobowość góruje, ubranie jej nie przeszkodzi. Weźmy choćby Kuronia. Jednak Pani Joanna ma osobowość i styl :o) | 2009-01-03 17:11:34 |
| Dodane przez: 217.98.20.195 | ||
![]() | Miłe jest spotkanie z panią Renatą Przemyk nawet w internecie. Jej wypowiedzi są mądre i dojrzałe jak jej piosenki. Interesujący wywiad. | 2008-12-29 22:38:55 |
| Dodane przez: 83.27.148.184 | ||