
Poczytaj | 2009-08-24 15:50:10
Są pisarze na tyle ciekawi i utalentowani, że wszystkie ich książki warte są rekomendacji. Tak jest w przypadku MARGOT – nowej powieści MICHAŁA WITKOWSKIEGO.
Tym razem autor pamiętnego „Lubiewa” wyrusza z nami w podróż tirem po naszej dziwacznej rzeczywistości. Jego kierowcą jest... kobieta, tytułowa Margot, czyli Małgosia, wychowana w domu dziecka. Za dnia jest świetnym kumplem dla kolegów po fachu, nocami zakłada perukę i... Dalej nie opowiem, żeby było co czytać :-) Drugim bohaterem książki jest niejaki Waldi Mandarynka, król naszych celebrytów, chłopak z małego miasta, który przechodzi drogę od różnych „Bigbraderów” po szczyty na listach przebojów. Pewnego dnia, podczas wielkiego koncertu we Wrocławiu, traci kontrolę nad swym życiem i śpiewaną piosenką...
Podglądany świat tirowców jest pasjonujący, podobnie jak obraz naszego żałosnego showbiznesu. Byle przystojną buźkę mieć, byle narobić sobie tatuaży, naprzekłuwać więcej od innych, narobić wzorków z zarostu, gadać kontrowersyjne głupoty, przeklinać, być bardziej prostackim od innych i jest gwiazda! – pisze Witkowski.
Powieści broni też kapitalny język, zwłaszcza w części „tirowej” prezentujący specyficzną mowę bohaterów. Talent autora sprawia, że nie czytamy „Margot” jak gazety, co jest głównym problemem współczesnej prozy. Niby pisze o sprawach ziemskich, a zawsze w pewnym momencie unosi się do nieba...
Michał Witkowski: Margot. Świat Książki 2009
UWAGA! Wydawnictwo „Świat Książki” ufundowało dla czytelników Mooschka.com specjalne egzemplarze tej książki. Wystarczy napisać na mooschka@hotmail.com o tym, jakie książki lubicie czytać i co podoba Wam się na naszej stronie.
Poczytaj | 2009-04-23 22:02:15
To nie jest hasło reklamowe, taki właśnie tytuł nosi ta świetna powieść. Komu ma uratować życie? O, bardzo dużej grupie osób: tym, którzy nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa i tym, którzy są niewolnikami swoich przyzwyczajeń. Tym, którzy przestali dbać o przyjaciół i tym, którzy pracują, pracują i pracują, i oślepli na cudze nieszczęścia...
Fabuła jest prosta: Richard, biznesmen z Los Angeles, egoista, dbający tylko o swoje potrzeby, nagle trafia do szpitala. Boi się okropnie, nie wiadomo co mu jest. Ostatecznie okazuje się, że nic groźnego, ale nasz bohater uświadamia sobie, że nie ma z kim podzielić się swym strachem. Bo tak naprawdę jest kompletnie sam... Wracając do domu, pod wpływem jakiegoś nagłego impulsu, zatrzymuje się w przydrożnym barze, by – o zgrozo! – pochłonąć wspaniałego, tłustego pączka, wroga numer jeden jego sportowej diety. Tam, w wyniku dziwnego splotu wydarzeń, zgadza się zastąpić na chwilę sprzedawcę... Od tego momentu zaczną się w jego życiu dziać zdumiewające rzeczy...
Zabierzcie te książkę na dłuższy, majowy weekend, a wrócicie jak nie ci sami. Pokrzepieni, rozbawieni, mądrzejsi, bardziej otwarci na ludzi. Bo zrozumiecie, że – jak pisze autor - czasami możesz zrobić dla innych coś, czego nie możesz zrobić dla siebie.
A.M.Homes: Ta książka uratuje ci życie. Świat Książki 2009
Poczytaj | 2009-03-03 10:12:20
Pamiętacie „Angielskiego pacjenta”? Oscarowy film widzieli prawie wszyscy, ale tylko niektórzy czytali książkę, na podstawie której został nakręcony ten jeden z melodramatów wszech czasów. I zapewne się zdziwili, że łzawa, landrynkowa historia miłosna, znana z filmu, opisana została znacznie lepiej, pełniej, delikatnie i z subtelną znajomością ludzkiej duszy. Autorem tej powieści jest MICHAEL ONDAATJE – kanadyjski pisarz i poeta starszego pokolenia.
W księgarniach pojawiła się właśnie jego nowe dzieło pod tajemniczym tytułem DIVISADERO. To wzgórze w San Francisco, z którego można patrzeć w dal – przed siebie, ale i w przeszłość... I właśnie między tym, co stało się kiedyś, a dniem dzisiejszym, rozpięte są losy trojga bohaterów, dwóch kobiet i mężczyzny, bo także i tym razem Ondaatje opowiada o miłosnym trójkącie. Anna i Claire mają tylko ojca. Wychowują się na farmie w Kaliforni razem z Coopem, niewiele starszym parobkiem. Sielska młodość kończy się, gdy wychodzi na jaw, że szesnastoletnia Anna jest jego kochanką. Chłopak, omal nie zabity przez jej ojca, musi uciekać, Anna znika, a jej siostra z poczuciem zdrady wyprowadza się. Odtąd będą prowadzić osobne życia, szukając uczuć, poznanych w młodości...
To ledwie początek wspaniałej, mądrej i nieco melancholijnej opowieści o miłości, o wpływie domu rodzinnego na naszą dorosłość i o tym, co zależy od naszego charakteru, a co od kolejnych doświadczeń. Zachęcam wszystkich, którzy w książkach szukają... siebie samych, swoich emocjonalnych stanów, zdziwień, obaw, zachwytów i refleksji nad życiem. Ondaatje pisze tak, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż czyta nam w myślach, umiejąc je nazwać, co nam samym nieczęsto się udaje. I dlatego, choćby z tej powieści powstał kolejny oscarowy film, nigdy jej nie zastąpi, bo na ekranie zostanie tylko anegdota.
Michael Ondaatje: Divisadero. Świat Książki 2009
Poczytaj | 2009-02-06 11:14:37
Nikt się już głośno nie przyznaje do czytania wierszy, bo to ponoć mało męskie, nie pasuje do mozolnie rzeźbionych mięśni, a i niekobiece – zwłaszcza dla kandydatek na bizneswomen i innych, biorących rzeczywistość w swoje ręce... Nie chcecie, nie możecie, to nie przyznawajcie się, ale do nowej Szymborskiej zajrzyjcie koniecznie! Zachwyt i zdziwienie nad światem, jakie wciąż prezentuje starsza Pani, udzielają się. I choć nie wszystkie wiersze w nowym tomiku tchną optymizmem, po ich lekturze robi się jakoś cieplej, jaśniej, serdeczniej.
Szymborska pozostaje sobą: znów proponuje rozpisane na wersy małe opowiadania i anegdoty, opatrzone tyleż mądrymi, co zaskakującymi, czasem żartobliwymi refleksjami. Rozwodnicy z „Rozwodu” to „Dla kotka nowy Pan. Dla pieska nowa Pani”. Bohaterowie „Zamachowców” „zakładają na uszy słuchawki z cichą muzyką i zasypiają smacznie do białego rana – chyba, że to, co myślą, mają zrobić w nocy”. My wszyscy „Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami” („Nieczytanie”). A jednak tutaj, na Ziemi, warto żyć. I - „Może gdzie indziej są miejsca podobne, jednak nikt nie uważa ich za piękne”. Nasza noblistka wie, co mówi...
Wisława Szymborska: Tutaj. Znak 2009
Poczytaj | 2009-01-02 14:57:59
Jeśli wam ZALEŻY – na tym, by robić coś swojego, żyć po swojemu, nie tłamsić siebie i nie narzekać, że jest tak, jak miało nie być, koniecznie zacznijcie ten rok od książki Ardena. Nie jest to jakaś wielce uczona cegła. Przeciwnie: niewiele tekstu, dużo zaskakujących ilustracji. Połknie ją z łatwością nawet ktoś, kto na co dzień książek nie czyta. „COKOLWIEK MYŚLISZ, POMYŚL ODWROTNIE” to zbiór anegdot, przykładów i rad dla wszystkich, którzy „chcieliby a boją się”, nie umieją wyjść poza konwenanse i odkładają decyzje na jutro, chodząc jak mrówki w kieracie, choć mogliby przecież polecieć na księżyc.
Kto nie ryzykuje, ten nie ma – tłumaczy autor. I przypomina: „nikt nie utnie ci prawej ręki, nie zabierze motoru ani nie wtrąci cię do więzienia, jeśli coś ci nie wyjdzie”. Odbijając się od takiej trampoliny jak budująca, przewrotna i optymistyczna książka Ardena, nowy rok z góry możemy uznać za udany!
Chcecie żyć po swojemu, czy udawać, że żyjecie? Chcecie zrobić coś wspaniałego i oryginalnego, czy tylko o tym marzyć, popijając kolejnego drinka i zazdroszcząc innym?
130 lat temu George Eastman założył firmę fotograficzną, która nazwał „Kodak”. Wszyscy wokoło stukali się w głowę, bo ta nazwa nic nie znaczyła, ot, była zbiorem abstrakcyjnych liter. Eastman zrobił więc coś, co nie mieściło się w zwyczaju, ale to „coś” dobrze brzmiało. I chwyciło... W latach 1970. Vivianne Westwood otworzyła sklep z ciuchami, których nie dało się ani nosić, ani sprzedać, w dodatku w niemodnej części Londynu. Sklep splajtował, ale Vivianne zaczęła trwającą do dziś karierę projektantki...
Do Kodaka i Vivianne Westwood dodam jeszcze jeden przykład: pod koniec 2008 roku założyliśmy dla was portal „Mooschka”... Arden jeszcze o tym nie pisze, ale z pewnością umieści nas w następnym wydaniu swej książki :-) Bo wszystko, co robimy, jest kwestią naszego wyboru. Naprawdę!
Paul Arden: Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie. InsignisMedia 2008
Poczytaj | 2008-12-15 18:11:38
No i stało się. Joanna Szczepkowska oficjalnie przyznała, że kochała Paula McCartneya. Wstępów do tej miłości jest kilka. [Pani Joanno, mam nadzieję, że w następnej książce będzie jeszcze więcej wstępów i brak zakończenia - jak w filmie Antonioniego:)] Kilka jest też bohaterek, dokładnie cztery – tyle, ilu członków „Beatlesów”, bo każda z koleżanek z podwórka kochała się w innym. Po długim czasie dziewczyny, teraz już kobiety, spotykają się znów, by rozwikłać wielką tajemnicę, związaną z pewnym... nie istniejącym człowiekiem i całkiem realnie istniejącą lalką. Struktura książki jest jak film - autorka sama przyznała się, że montaż odbywał się niemal do momentu, kiedy materiał zmierzał do drukarni. Choć rzecz dzieje się głównie w latach 60-tych, sprawa ma niekoniecznie duży związek z PRL-em, jak chcieliby krytycy. Powieść opowiada raczej o stosunku do dzieciństwa, do własnej przeszłości, która niekiedy boli i kłuje. Sami chcielibyśmy wymazać pewne wspomnienia, a jednak te pojawiają się w najmniej oczekiwanej chwili. Podobnie jest z przyjaciółmi ze szkoły, z którymi wiele nas łączyło. Teraz staliśmy się kimś innym i jesteśmy skupieni na sobie, swojej pracy. Niestety, nie o wszystkim da się zapomnieć. Dzwoni koleżanka... [sz.ch.]
Joanna Szczepkowska, Kocham Paula McCartneya, Świat Książki 2008
Poczytaj | 2008-11-15 12:48:01
Jesteście uzależnieni od czytania kolorowej prasy? Dalibyście się poćwiartować za poznanie uwielbianego VIP-a? Ta książka jest właśnie dla Was! Zaproszony na próbę do pracy w luksusowym piśmie „Vanity Fair”, autor ląduje na nowojorskim Manhattanie - w światowej stolicy próżności i snobizmu. Szukając wpływów, sławy, seksu i miłości, poznaje gwiazdy filmowe, supermodelki, tuzy z branży medialnej i - popełnia gafę za gafą, spadając z hukiem na samo dno.
Film na podstawie tej książki jest miły, ale pełza po wierzchu. Young nie zostawia suchej nitki na głupocie dziennikarzy, megalomanii redaktorek, narcyzmie aktoreczek i radosnym debilizmie celebrities. Śmieszne, straszne i prawdziwe... „Sławy bywają w złym humorze, ponieważ często dosłownie padają z głodu. Zauważyłem, że gwiazdy największego formatu nie maja odwagi jeść w miejscach publicznych w obawie, że ktoś zrobi im zdjęcie z pełnymi ustami.”- Toby Young
Toby Young: Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi? Świat Książki
![]() | Pan Melchior chyba sobie zaprzecza w recenzji Lupy, bo pisze, że Lupa wchodzi w swój teatralny świat, a jednocześnie jest rzekomo ZDYSTANSOWANY. Wlasnie nie jest zdystansowany i na tym polega jego wielkosc i niedorzecznosc jednoczesnie | 2010-02-20 13:03:29 |
| Dodane przez: 1uwazna@op.pl | ||
![]() | słuchałam jej najnowszej płyty. kocham ją, zwłaszcza "morning bird", wzruszajaca i gleboka muzyka, zawsze bede wierna Sade... tyle wspomnien... | 2010-02-18 19:40:27 |
| Dodane przez: eugenie@poland.com | ||
![]() | znam te plytke o ktorej piszecie. baaardzo polecam wszystkim ktorzy sa troszke ambitni i wymagajacy | 2009-11-26 15:58:21 |
| Dodane przez: mikos0@go2.pl | ||
![]() | Get up out of seat Come on up to the dance floor I got something so sweet Come on uo to the front door I need plenty of heat Form a special connection just start moving Your feet Move on over to me | 2009-08-20 11:40:25 |
| Dodane przez: 145.237.82.195 | ||
![]() | Bruno jest super. w porownaniu z innymi filmami teraz w kinach Bruno jest debesciarski, a ci ktorzy nie rozumieja niech spojrza w lustro i sprawdza czy wszystko z nimi ok | 2009-08-10 08:47:38 |
| Dodane przez: iza.baj@op.pl | ||
![]() | nie lubie slowa "frapujacy" :) a Panu Melchiorowi zazdroszcze dobrego samopoczucia | 2009-06-30 15:43:14 |
| Dodane przez: dd5@tlen.pl | ||
![]() | Proszę Państwa 4 czerwca skończył się w Polsce ko...katolicyzm.Nasza Polska jest WOLNA. To zdanie chyba wszyscy znają. | 2009-06-04 19:22:31 |
| Dodane przez: ataciom@tlen.pl | ||
![]() | tatarak... zgadzam się niestety z tą opinią. przesadzili. polecam za to Wojnę polsko-ruską! | 2009-05-28 08:36:14 |
| Dodane przez: karol24k@yahoo.com | ||
![]() | Filmy Allena są cudne. Wszystkie. Vicky Christina bardzo mi się podobała ... piszcie o nim wiecej | 2009-04-29 09:59:11 |
| Dodane przez: m.alexandra@gazeta.pl | ||
![]() | plytke diany krall znam i nawet mi sie podoba. z okazji swiat zycze redakcji mojej ulubionej strony wesolych swiat. jestem wierna czytelniczka p. Melchiora i p. Cala-Lesiny | 2009-04-10 08:28:41 |
| Dodane przez: aaash@gmail.com | ||