Ilu trzeba do tanga?

Posłuchaj | 2009-01-22 20:49:15

Tango to nie tylko rytm, klimat, miłość i seks. Słynny film Carlosa Saury – ogniście tańczy tam ze sobą nawet para mężczyzn – pokazuje, że tango to cała życiowa filozofia i metafora ludzkiego istnienia od narodzin po śmierć. Każdy z nas może wybrać sobie tango, jakie mu odpowiada: od badziewiastego hitu „Budki Suflera” „Bo do tanga trzeba dwojga”, przez awangardowe kompozycje grupy „Gotan Project”, łzawe starocie w rodzaju „Tanga Milonga”, po poetyckie i zamaszyste tanga Astora Piazzolli, nie nadające się do tańca.


Ostatnio tango przypomniało o sobie znów. Sprawił to GUSTAVO SANTAOLALLA, argentyński kompozytor, laureat dwóch muzycznych Oscarów, sensacyjnie zdobytych rok po roku, za „Tajemnicę Brokeback Mountain” (2006) i „Babel” (2007). Santaolalla odbył podróż sentymentalną do swej ojczyzny, by złożyć hołd najlepszemu towarowi eksportowemu Argentyny  – właśnie tangu i jego legendarnym twórcom. „Odkurzył” słynnych wykonawców i kilkadziesiąt tang z lat 1940. i 1950.


Na „CAFE DE LOS MAESTROS” złożyły się dwa projekty: dokumentalny, kinowy film, teraz na DVD, i dwupłytowy album. Płyty CD, pełne starych, orkiestrowych tang i rozwibrowanego śpiewu pieśniarek „po przejściach” są dla koneserów i nie wszystkim przypadną do gustu. Z filmem jest nieco inaczej. Co prawda też zbiera skrajne opinie od „nudy” po „cudowny”, ale ma fantastyczny, nostalgiczny klimat, i łączy podróż do dawnego Buenos Aires z „przebudzeniem” słynnych niegdyś, dziś wiekowych artystów, dla których tango znaczyło – sens życia... Te łzy szczęścia i „ciarki, chodzące po plecach”, gdy uczestniczy się w tangu, trzeba po prostu zobaczyć. W ten sposób „Cafe...” staje godnie obok innego słynnego dokumentu - „Buena Vista Social Club”, w którym przed laty Wim Wenders ożywił starą Hawanę i rytmy kubańskie.


Cafe de los maestros, 2 CD, Universal/ Cafe de los maestros, reż Miguel Kohan, DVD




Otwieramy KANON MOOSCHKI: Perwers Pasolini

Obejrzyj | 2009-01-12 13:56:46

Otwieramy KANON – zestaw osób, filmów, książek, płyt i innych dzieł, dzięki którym świat jest ciekawszy, a bywa, że i piękniejszy. To po prostu trzeba – obejrzeć, wysłuchać, przeczytać, a przynajmniej wiedzieć. Po co? Motywacja zależy od nas samych. Jedni chcą wiedzieć, bo to po prostu ciekawe. Inni nie chcą, ale muszą, żeby w dobrym towarzystwie nie wyjść na głupka. Zresztą każdy powód dobry... KANON – z samego swojego założenia – nie gromadzi nowinek. Jest dowodem, że  to, co zrobiono 5, 10, 50 czy 150 lat temu, wcale nie jest gorsze od rzeczy najnowszych, jak usiłują nam wmówić ci, którzy chcą sprzedać bieżąca produkcję. Wręcz przeciwnie! Z pewnością i Wy macie propozycje i chętnie je tu zamieścimy. Piszcie więc, ale krótko :-) i pamiętajcie, że nie wszystko, co lubicie, jest od razu godne polecenia... mooschka@hotmail.com


Perwers PASOLINI


Już w lutym w warszawskim Teatrze Rozmaitości premiera spektaklu Grzegorza Jarzyny: „T.E.O.R.E.M.AT.”, inspirowanego twórczością filmową Pier Paolo Pasoliniego. Pasolini - włoski pisarz, poeta, reżyser filmowy, komunista z przekonań, skandalista z charakteru i gej z orientacji, został zamordowany w 1975 roku w tajemniczych okolicznościach przez nastoletniego kochanka. Tak się dobrze składa, że jego filmy można wyłapać w TVP Kultura (są powtarzane). Ale uwaga: nie są to filmy lekkie, łatwe i przyjemne. Te wczesne, jak „Mamma Roma” – historia matki, zaślepionej swym dorastającym synem, który ją wciąż oszukuje – bez kłopotu strawi każdy. Te późniejsze, jak „Pasja według św. Mateusza”, „Król Edyp” czy „Medea” (z jedyną filmową rola Marii Callas), wymagają już odpowiedniego nastroju. Mało w nich słów, dużo niezwykłych twarzy (pod tym kątem dobierał amatorów), malownicze plenery. Wymagają od widza nie tylko uwagi, ale i wiedzy, biblijnej czy mitologicznej. Lecz nawet, jeśli się czegoś nie rozumie, wciągają kapitalnie zakomponowane „żywe obrazy” i dziwny, odrealniony klimat, nie mówiąc o unoszącej się w powietrzu perwersji. TVP Kultura nie pokazuje – i pewnie nie pokaże – filmu, przy którym nawet współczesne pornosy są jak bajki dla grzecznych dzieci. To „Salo, czyli 120 dni Sodomy” – wstrząsająca relacja z niewiarygodnej, sadomasochistycznej orgii, odbywającej się m.in. przy muzyce... Chopina. Z pozoru jest to wyuzdany do granic „świerszczyk”, lecz tak naprawdę Pasoliniemu chodziło o pokazanie do czego jesteśmy zdolni my, ludzie, lubiący mieć nad innymi władzę i dyszący pożądaniem.




Stuknij się w głowę i...

Poczytaj | 2009-01-02 14:57:59

Jeśli wam ZALEŻY – na tym, by robić coś swojego, żyć po swojemu, nie tłamsić siebie i nie narzekać, że jest tak, jak miało nie być, koniecznie zacznijcie ten rok od książki Ardena. Nie jest to jakaś wielce uczona cegła. Przeciwnie: niewiele tekstu, dużo zaskakujących ilustracji. Połknie ją z łatwością nawet ktoś, kto na co dzień książek nie czyta. „COKOLWIEK MYŚLISZ, POMYŚL ODWROTNIE” to zbiór anegdot, przykładów i rad dla wszystkich, którzy  „chcieliby a boją się”, nie umieją wyjść poza konwenanse i odkładają decyzje na jutro, chodząc jak mrówki w kieracie, choć mogliby przecież polecieć na księżyc.
Kto nie ryzykuje, ten nie ma – tłumaczy autor. I przypomina: „nikt nie utnie ci prawej ręki, nie zabierze motoru ani nie wtrąci cię do więzienia, jeśli coś ci nie wyjdzie”. Odbijając się od takiej trampoliny jak budująca, przewrotna i optymistyczna książka Ardena, nowy rok z góry możemy uznać za udany!
Chcecie żyć po swojemu, czy udawać, że żyjecie? Chcecie zrobić coś wspaniałego i oryginalnego, czy tylko o tym marzyć, popijając kolejnego drinka i zazdroszcząc innym?
130 lat temu George Eastman założył firmę fotograficzną, która nazwał „Kodak”. Wszyscy wokoło stukali się w głowę, bo ta nazwa nic nie znaczyła, ot, była zbiorem abstrakcyjnych liter. Eastman zrobił więc coś, co nie mieściło się w zwyczaju, ale to „coś” dobrze brzmiało. I chwyciło... W latach 1970. Vivianne Westwood otworzyła sklep z ciuchami, których nie dało się ani nosić, ani sprzedać, w dodatku w niemodnej części Londynu. Sklep splajtował, ale Vivianne zaczęła trwającą do dziś karierę projektantki...
Do Kodaka i Vivianne Westwood dodam jeszcze jeden przykład: pod koniec 2008 roku założyliśmy dla was portal „Mooschka”... Arden jeszcze o tym nie pisze, ale z pewnością umieści nas w następnym wydaniu swej książki :-) Bo wszystko, co robimy, jest kwestią naszego wyboru. Naprawdę!


Paul Arden: Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie. InsignisMedia 2008




Ostatnia taka wariatka (Eartha Kitt 1927-2008)

Posłuchaj | 2008-12-29 14:14:32


Eartha Kitt z pewnością nie chciałaby, aby na wieść o jej śmierci zrobiło nam się smutno. Przez prawie 60 lat tańczyła, grała w filmach (np jako pierwsza Kobieta-Kot w serialu o Batmanie) i oczywiście śpiewała – zawsze pełna energii, wybuchająca nagłymi atakami demonicznego śmiechu. Gdy zaczynała karierę, była dumą czarnej Ameryki.  Kończyła ją jako... gejowska ikona, parodiowana przez „gwiazdy” setek klubów na całym świecie. Ale nie tylko dlatego: na początku lat 1980. Kitt nagrała dwa hity, które stały się gejowskimi hymnami: „I Love Men” i „Where is My Men”, rozpoczynane charakterystycznym sexy „gulgotaniem”, wyłączną specjalnością Earthy.


Przez lata objeżdżała świat z recitalem swych piosenek, jakoś tuż po stanie wojennym pojawiła się też w Warszawie, spadając na wówczas smętne miasto jak dziwactwo z księżyca. W środku każdego z występów nieodmiennie pojawiał się na estradzie młody kelner z butelką najprawdziwszego francuskiego szampana na tacy.


- Ile masz lat? – pytała go zalotnie Eartha.


- Dwadzieścia pięć – odpowiadał przystojniak.


- Dwadzieścia pięć? Czy nie wiesz, że nikt nie ma dwudziestu pięciu lat?! – pytała, pociągając łyk. – Ja mam czterdzieści pięć... – pociągała następny. – No dobrze, sześćdziesiąt pięć... – wypijała jeszcze trochę. – No niech będzie, że sześćdziesiąt sześć! – mówiła wreszcie, biorąc kolejny łyk szampana. Po czym wybuchała słynnym śmiechem i, podnosząc suknię niemal do pasa, zaczynała tańczyć kankana.


Dziękujemy Ci, Eartha, grrrrrrrrrrrrrr...





Płyty w prezencie - LATINO/POP/JAZZ

Posłuchaj | 2008-12-27 12:24:37

Annie Lennox...
rozpoczyna tę piękną płytę tak zachwycającą frazą, że nawet gdyby dalej była nieudana, nikt by tego nie zauważył. Na szczęście jest inaczej: świetnie dobrane i delikatnie zaaranżowane brazylijskie standardy obijają się po głowie jeszcze długo po wyłączeniu płyty. Niemiec TILL BRONNER oplótł je wszystkie miękkimi arabeskami swojej trąbki, otulając głosy zaproszonych gości. Prócz Annie L. śpiewają m.in. Vanessa de Mata, Kurt Elling i legendarny Milton Nascimento, trochę po angielsku, trochę po portugalsku, czasem w duetach, zawsze po swojemu... Jeden z tych albumów, które zawsze będą na czasie, jak miłość i melancholia.
Till Bronner: Rio. Verve 2008




Płyty w prezencie - DEBIUT POP

Posłuchaj | 2008-12-27 12:22:08

Cokolwiek się stanie...
możesz już iść tylko dalej – śpiewa ANIA STĘPNIEWSKA (trener wokalny w programie „Jak oni śpiewają”) na swojej pierwszej płycie. Przez kilka lat śpiewała jazz, a teraz okazało się, że oto przybyła nam piosenkarka o wielkiej klasie i niebanalnym, lekko „zadziornym” głosie. Album, utrzymany w nastrojowym tonie, pełen jest naprawdę świetnych, acz bardzo tradycyjnych piosenek spółki Stępniewska-Miłosz Wośko, z wpadającymi w ucho refrenami i bez tekstowego bełkotu.  Na deser absolutna rewelacja – ograny do znudzenia hit Abby „Dancing Queen”, smoothjazzowo szeptany do ucha na dobranoc...
Ania Stępniewska: Na mojej drodze. 4everMusic 2008




Płyty w prezencie - KLASYKA GITAROWA

Posłuchaj | 2008-12-19 10:21:44

Cudze chwalicie...
swego nie znacie – głosi stare przysłowie. I choć niektórzy twierdzą, że przysłowia są głupotą narodu, w tym wypadku nie mieliby racji. Zachwycamy się gitarową muzyką hiszpańską, a tu proszę, mamy własną, nie gorszą! Nagradzany dwudziestosześciolatek ŁUKASZ KUROPACZEWSKI mieszka obecnie w USA i może dlatego zatęsknił za „swojskimi klimatami”: oberkami, kujawiakami i inną ludowizną. Lecz nie obawiajcie się, bo pod jego palcami, na gitarze klasycznej, nie mają nic wspólnego z występami „Mazowsza”, brzmią raczej jak... staroirlandzkie ballady :-) Do słuchania przy kominku, w wersji miejskiej - przy świecach...
Łukasz Kuropaczewski. Polish Music: Tansman, Lutosławski. Polskie Radio 2008




Tajemnicza lalka

Poczytaj | 2008-12-15 18:11:38

No i stało się. Joanna Szczepkowska oficjalnie przyznała, że kochała Paula McCartneya. Wstępów do tej miłości jest kilka. [Pani Joanno, mam nadzieję, że w następnej książce będzie jeszcze więcej wstępów i brak zakończenia - jak w filmie Antonioniego:)] Kilka jest też bohaterek, dokładnie cztery – tyle, ilu członków „Beatlesów”, bo każda z koleżanek z podwórka kochała się w innym. Po długim czasie dziewczyny, teraz już kobiety, spotykają się znów, by rozwikłać wielką tajemnicę, związaną z pewnym... nie istniejącym człowiekiem i całkiem realnie istniejącą lalką. Struktura książki jest jak film - autorka sama przyznała się, że montaż odbywał się niemal do momentu, kiedy materiał zmierzał do drukarni. Choć rzecz dzieje się głównie w latach 60-tych, sprawa ma niekoniecznie duży związek z PRL-em, jak chcieliby krytycy. Powieść opowiada raczej o stosunku do dzieciństwa, do własnej przeszłości, która niekiedy boli i kłuje. Sami chcielibyśmy wymazać pewne wspomnienia, a jednak te pojawiają się w najmniej oczekiwanej chwili. Podobnie jest z przyjaciółmi ze szkoły, z którymi wiele nas łączyło. Teraz staliśmy się kimś innym i jesteśmy skupieni na sobie, swojej pracy. Niestety, nie o wszystkim da się zapomnieć. Dzwoni koleżanka... [sz.ch.]
Joanna Szczepkowska, Kocham Paula McCartneya, Świat Książki 2008




Płyty w prezencie (1)

Posłuchaj | 2008-12-11 00:03:52

Propozycje na świąteczne prezenty to zarazem przegląd najlepszych płyt kończącego się roku, czyli lista tego, czego szkoda by było nie usłyszeć...


ETNO/POP
Rokia z plemienia Bamana...
śpiewa w trzech językach: po francusku, angielsku i – najchętniej – we własnym, jakim mówi malijskie plemię Bamana. Dziesięć lat temu dostała nagrodę Radia Francuskiego „African Discovery”, dziś jest prawdziwą gwiazdą, choć ciągle nie u nas, i wciąż zaskakuje. Ten akustyczny album stworzyło kilka gitar, bas, harfa, perkusja i niesamowity głos Rokii: słodki i ostry, zachrypnięty i aksamitny. Do czego to jest podobne? Ano – do niczego. Traore to przedziwne i porywające połączenie zaangażowania a la Tracy Chapman, seksu a la Grace Jones i Wielkiej Tajemnicy, zaklętej w jej talencie i pochodzeniu.

Rokia Traore: Tchamantche. Universal 2008


KLASYKA
Nie brońcie się przed Mozartem...
bo może Wam tylko pomóc: chłodzi zwoje mózgowe i wycisza ciało jak najlepszy masaż. Specjaliści zalecają jego muzykę nawet kobietom w ciąży! Pięć koncertów skrzypcowych napisał jako nastolatek. Kto wie, czy najnowsze nagranie nie jest najpiękniejsze ze wszystkich? Giuliano Carmignola, zwany „księciem barokowych skrzypiec” gra na instrumencie starszym niż sam Mozart, a prowadzący orkiestrę Claudio Abbado to ostatnia z żyjących dyrygenckich „legend”. Jest ciepło, miękko, melodyjnie.... Jedna z tych płyt, które kupujemy dla kogoś i zostawiamy dla siebie.

Mozart: Violin Concertos. Giuliano Carmignola, Orchestra Mozart, dyr. Claudio Abbado. DG 2008


REMIXY
Marie Boine, szalona Laponka...

mieszka w Norwegii i tworzy całkowicie oryginalną, surową muzykę, inspirowaną tradycją rodzimej Laponii. Jej pieśni mogą się jednak wydać nieco monotonne. Ale wystarczyło poddać je elektronicznej „obróbce” innych zakręconych artystów (DJ Strangefruit i Knut Sævik), dodać nowe dźwięki i rytmy, by powstał ekscytujący kolaż, mieszający etno, gotyk, trans i osobliwe klimaty spod znaku Bjork. Niech nikt się nie da nabrać na spokój pierwszych utworów, bo one tylko przygotowują energetyczną kulminację: od dziesięciominutowego „Mungolian Jet Set” nie można się oderwać!

It ain’t Necessarily Evil. Marie Boine Remixed vol II. Universal 2008




Meryl Streep śpiewa... country!

Obejrzyj | 2008-12-05 22:36:46

Tyleż milutki, co plastikowy musical „Mamma Mia” wcale nie jest pierwszym filmem, w którym Meryl Streep dała się poznać jako świetna wokalistka. Dwa lata temu wystąpiła w „Ostatniej audycji” – sto razy lepszym filmie Roberta Altmana, zmarłego wkrótce po jego nakręceniu. Kultowy reżyser uwielbiał portretować grupy ludzi. W „MASH” byli to wojskowi lekarze, w „Pret-a-porter” szalone modelki i zwariowani projektanci, w „Nashville” gwiazdy country...                                 

„Ostatnia audycja” też ma klimat country. To zabawny, pieprzny i wzruszający portret prowincjonalnych artystów, występujących co tydzień w programie, nadawanym na żywo przez radio. Wszyscy wiedzą, że za dwie godziny zostaną zwolnieni, a w miejscu ich teatru powstanie parking. Ale nikt nie chce o tym mówić, a zresztą „gdy jedne drzwi się zamykają, inne się otwierają”... Na estradzie królują idiotyczne i swojskie przyśpiewki w rodzaju „Rzecz, która ożywi faceta niemrawego, to kawał ciasta rabarbarowego”. Za kulisami - pomiędzy parą świntuszących kowbojów, starzejącymi się siostrami Johnson (Streep i Lili Tomlin – do zjedzenia!), czarnoskórą divą, śpiewającą o czarnej kawie i różnymi innymi postaciami - kręci się piękna, dawno nie żyjąca fanka ich programu... Czy jest dobrym aniołem?
Tej nostalgicznej opowieści o czasach, gdy radio miało duszę i nie było jeszcze komputerową szczekaczką, nie pokazano w naszych kinach. A przecież nikt, kto szuka czegoś więcej niż daje „Rocky VI”, nie powinien go przegapić!

„Ostatnia audycja” (Last Radio Show), reż. Robert Altman. Występują: Meryl Streep, Lili Tomlin, Woody Harrelson, Kevin Kline, Tommy Lee Jones. USA 2006. DVD Capitol Films & Film Media 2008









Podyskutuj na forum

Ostatnie wpisy w kategorii bliżej ducha

Pan Melchior chyba sobie zaprzecza w recenzji Lupy, bo pisze, że Lupa wchodzi w swój teatralny świat, a jednocześnie jest rzekomo ZDYSTANSOWANY. Wlasnie nie jest zdystansowany i na tym polega jego wielkosc i niedorzecznosc jednoczesnie2010-02-20 13:03:29
Dodane przez: 1uwazna@op.pl
słuchałam jej najnowszej płyty. kocham ją, zwłaszcza "morning bird", wzruszajaca i gleboka muzyka, zawsze bede wierna Sade... tyle wspomnien...2010-02-18 19:40:27
Dodane przez: eugenie@poland.com
znam te plytke o ktorej piszecie. baaardzo polecam wszystkim ktorzy sa troszke ambitni i wymagajacy2009-11-26 15:58:21
Dodane przez: mikos0@go2.pl
Get up out of seat Come on up to the dance floor I got something so sweet Come on uo to the front door I need plenty of heat Form a special connection just start moving Your feet Move on over to me2009-08-20 11:40:25
Dodane przez: 145.237.82.195
Bruno jest super. w porownaniu z innymi filmami teraz w kinach Bruno jest debesciarski, a ci ktorzy nie rozumieja niech spojrza w lustro i sprawdza czy wszystko z nimi ok2009-08-10 08:47:38
Dodane przez: iza.baj@op.pl
nie lubie slowa "frapujacy" :) a Panu Melchiorowi zazdroszcze dobrego samopoczucia2009-06-30 15:43:14
Dodane przez: dd5@tlen.pl
Proszę Państwa 4 czerwca skończył się w Polsce ko...katolicyzm.Nasza Polska jest WOLNA. To zdanie chyba wszyscy znają.2009-06-04 19:22:31
Dodane przez: ataciom@tlen.pl
tatarak... zgadzam się niestety z tą opinią. przesadzili. polecam za to Wojnę polsko-ruską!2009-05-28 08:36:14
Dodane przez: karol24k@yahoo.com
Filmy Allena są cudne. Wszystkie. Vicky Christina bardzo mi się podobała ... piszcie o nim wiecej2009-04-29 09:59:11
Dodane przez: m.alexandra@gazeta.pl
plytke diany krall znam i nawet mi sie podoba. z okazji swiat zycze redakcji mojej ulubionej strony wesolych swiat. jestem wierna czytelniczka p. Melchiora i p. Cala-Lesiny2009-04-10 08:28:41
Dodane przez: aaash@gmail.com